Jeszcze pytam

West Virginia. Studio. Późne popołudnie.

Tego dnia weszłam do środka spokojniej niż wcześniej.

Bez zatrzymywania się przy drzwiach.

Bez patrzenia najpierw na ściany.

Jakby ten odruch powoli znikał.

W studiu było cicho.

Danio siedział na kanapie.

Lekko oparty, spokojny, jakby od dawna wiedział, że dziś znów się pojawię.

Spojrzał tylko, kiedy weszłam.

Bez pytania.

Bez komentarza.

Przez chwilę sama nie wiedziałam, jak zacząć.

Podeszłam kilka kroków bliżej.

Zatrzymałam się przy stole.

Palcami dotknęłam krawędzi blatu.

I wtedy powiedziałam:

— A co byś powiedział, gdybym tutaj zamieszkała?

Danio spojrzał na mnie lekko spod byka.

Nie złośliwie.

Bardziej tak, jakby chciał sprawdzić, czy naprawdę pytam serio.

Po chwili odpowiedział spokojnie:

— Dlaczego Zoe mnie pytasz? Przecież to twoje miejsce.

Patrzyłam na niego chwilę.

Bo choć te słowa już padły wcześniej, nadal brzmiały inaczej, kiedy dotyczyły czegoś większego.

Nie tylko grania.

Nie tylko przychodzenia.

Tylko bycia tutaj naprawdę.

— Bo chyba jeszcze nie do końca umiem to przyjąć.

Danio lekko się uśmiechnął.

— To przyjdzie z czasem.

W studiu znów zrobiło się cicho.

Ale tym razem ta cisza nie była niepewna.

Była spokojna.

Jakby to miejsce od dawna czekało właśnie na taki moment.

← Wróć do: Etap 3