Słuchaj Młoda

West Virginia. Studio. Kolejny dzień.

Tego dnia wszystko wyglądało zwyczajnie.

Radio grało cicho w tle.

Laptop był otwarty, ale ekran wygaszony.

Na stole leżał notes, kilka kabli i przewód, którego od rana nikt nie ruszał.

Siedziałam na wysokim krześle.

Gitara oparta o kolano.

Powoli poprawiałam strój.

Co chwilę przesuwałam dłonią po strunach, potem przecierałam gryf miękką szmatką.

Nie spieszyło mi się.

Za plecami, na kanapie, siedział Danio.

Od dłuższej chwili prawie się nie odzywał.

Nie patrzył na laptop.

Nie patrzył na radio.

Siedział lekko pochylony, jakby myślami był gdzieś dalej.

To było trochę inne niż zwykle.

Ale nic nie mówiłam.

Po chwili usłyszałam za sobą jego głos.

— Słuchaj Młoda...

Nie odwróciłam się od razu.

Palce zatrzymały się na strunach.

— Coś poważnie się zrobiło.

Przez moment nic nie odpowiedział.

Dopiero po chwili:

— Bo coś mi chodzi po głowie.

Patrzyłam dalej na gitarę.

— Co takiego?

Cisza trwała chwilę dłużej niż zwykle.

Potem usłyszałam spokojnie:

— Chciałbym, żebyś zajęła się tym miejscem.

Tym razem odłożyłam gitarę.

Odwróciłam się do niego.

— Danio, co się dzieje?

Spojrzał na mnie spokojnie.

— Nic się nie dzieje, tylko...

Na moment urwał.

Potem dodał cicho:

— To miejsce i tak już od dawna pracuje bardziej dla ciebie niż dla mnie.

Przez chwilę patrzyłam tylko na niego.

— Więc chciałbym, żebyś to ty się tym miejscem zajęła.

Lekko zmarszczyłam brwi.

— Ale przecież się zajmuję tym miejscem.

Lekko skinął głową.

— To prawda, Zoe.

Sięgnął do kieszeni kurtki.

Wyjął złożoną kartkę.

Podniósł się z kanapy i podszedł bliżej.

Dopiero kiedy podał mi papier, zobaczyłam podpis.

Spojrzałam na niego.

— Poważnie?

Nie cofnął dłoni.

Przeciwnie.

Lekko zamknął moje dłonie na kartce.

Spokojnie.

Pewnie.

— Tak Zoe. Poważnie.

W studiu znów zrobiło się cicho.

Ale tym razem cisza brzmiała inaczej niż wcześniej.

← Wróć do: Etap 3