Przy stole

West Virginia. Dom. Poranek.

Rano wszyscy siedzieliśmy przy stole.

Jak zwykle.

Talerze, kubki, cichy dźwięk sztućców.

Mama jadła powoli.

Ojciec mieszał kawę łyżeczką, patrząc gdzieś przed siebie.

Przez chwilę nikt nic nie mówił.

Potem mama spojrzała na mnie spokojnie.

— Dziś znowu idziesz do studia?

Skinęłam lekko głową.

— Tak. Chcę napisać coś nowego.

Mama przez moment nic nie odpowiedziała.

— Sama?

Podniosłam wzrok znad stołu.

— Nie. Danio też będzie.

W tej samej chwili łyżeczka wypadła ojcu z dłoni.

Uderzyła lekko o spodek.

Mama spojrzała na niego pierwsza.

Ja chwilę później.

Ojciec schylił się spokojnie, podniósł łyżeczkę i znów zaczął mieszać kawę.

Jakby nic się nie stało.

Ale ciężar tej chwili już został przy stole.

— Albo już tam jest — dodałam po chwili.

Ojciec nie odpowiedział.

Tylko uniósł na mnie wzrok na ułamek sekundy.

Potem znów spojrzał w kubek.

Mama też nic nie powiedziała.

Śniadanie trwało dalej.

Tak samo jak wcześniej.

A jednak już nie do końca tak samo.

← Wróć do: Etap 3