Coraz rzadziej w domu

West Virginia. Studio. W ciągu dnia.

Pod studiem zatrzymał się samochód.

Silnik ucichł, po chwili otworzyły się drzwi.

Kobieta wysiadła i przez moment rozejrzała się po okolicy.

W małym miasteczku takie miejsca nie pozostają długo tajemnicą.

Danio zauważył ją pierwszy, ale nic nie powiedział.

Drzwi studia otworzyły się.

Odwróciłam głowę.

— Mamo? Co ty tutaj robisz?

— Przyszłam zobaczyć, czy jeszcze pamiętasz, gdzie jest dom.

Odstawiłam gitarę na stojak i lekko zbliżyłam się do niej.

— Przecież wracam codziennie.

— Wracasz spać. Rano znikasz znowu.

Rozejrzała się po wnętrzu studia.

— Ładnie tu.

— Ale zaczynam się zastanawiać, ile jeszcze zamierzasz siedzieć tu całymi dniami.

— Mamo… robię coś ważnego.

— Nie mówię, że nie.

— Tylko życie nie składa się z jednego miejsca.

Przez chwilę nikt się nie odzywał.

— Jestem dorosła.

— Tak.

— Dlatego przyszłam porozmawiać spokojnie, a nie szukać cię po całym mieście.

Milczałam.

— Dorosłość nie polega na tym, żeby znikać na całe dnie i udawać, że dom poczeka zawsze.

Po chwili odwróciła się i wyszła.

Drzwi zamknęły się cicho.

W studiu znów zrobiło się spokojnie.

Spojrzałam w bok.

Danio nadal nic nie mówił.

— A czego ja się spodziewałam...

← Wróć do: Etap 3