Pod studiem zatrzymał się samochód.
Silnik ucichł, po chwili otworzyły się drzwi.
Kobieta wysiadła i przez moment rozejrzała się po okolicy.
W małym miasteczku takie miejsca nie pozostają długo tajemnicą.
Danio zauważył ją pierwszy, ale nic nie powiedział.
Drzwi studia otworzyły się.
Odwróciłam głowę.
— Mamo? Co ty tutaj robisz?
— Przyszłam zobaczyć, czy jeszcze pamiętasz, gdzie jest dom.
Odstawiłam gitarę na stojak i lekko zbliżyłam się do niej.
— Przecież wracam codziennie.
— Wracasz spać. Rano znikasz znowu.
Rozejrzała się po wnętrzu studia.
— Ładnie tu.
— Ale zaczynam się zastanawiać, ile jeszcze zamierzasz siedzieć tu całymi dniami.
— Mamo… robię coś ważnego.
— Nie mówię, że nie.
— Tylko życie nie składa się z jednego miejsca.
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
— Jestem dorosła.
— Tak.
— Dlatego przyszłam porozmawiać spokojnie, a nie szukać cię po całym mieście.
Milczałam.
— Dorosłość nie polega na tym, żeby znikać na całe dnie i udawać, że dom poczeka zawsze.
Po chwili odwróciła się i wyszła.
Drzwi zamknęły się cicho.
W studiu znów zrobiło się spokojnie.
Spojrzałam w bok.
Danio nadal nic nie mówił.
— A czego ja się spodziewałam...