Następnego dnia przyszłam wcześniej.
Radio grało cicho w tle.
Siedziałam na kanapie.
Laptop był już otwarty.
Tym razem nic nie poprawiałam.
Czekałam.
Drzwi otworzyły się dopiero po chwili.
Danio stanął w progu.
Spojrzałam na niego od razu.
— Danio, co myślisz o nazwie?
Zatrzymał się.
— A co z nią nie tak?
— Bo teraz radio nazywa się Zoe Brooks Radio.
— No tak.
— A chciałabym, żebyś też się w tej nazwie znalazł.
Spojrzał na mnie chwilę dłużej.
— A po co?
— Bo tworzysz to radio ze mną.
Lekko pokręcił głową.
— Nie tworzę. Użyczam tylko głosu.
— To też jest tworzenie.
Podszedł spokojnie do stołu.
— Nie Zoe. Użyczenie głosu to jeszcze nie tworzenie.
— A nie chcesz go ze mną tworzyć?
Tym razem usiadł dopiero po chwili.
— Nie powiedziałem, że nie chcę. Po prostu na razie dobrze sobie radzisz.
— To ja cię nauczę.
Uśmiechnął się lekko.
— Ciekawe.
— I tak będę próbować.