Po tygodniu przygotowań radio działało już bez przerw.
Lista utworów była dłuższa niż na początku.
Kilka nowych nagrań weszło szybciej, niż planowałam.
Teraz było ich już dwadzieścia.
Player pracował spokojnie.
Muzyka szła dalej bez zatrzymania.
A mimo to dalej coś poprawiałam.
Raz kolejność.
Raz długość wejścia.
Raz drobiazgi, których pewnie nikt poza mną by nie zauważył.
Danio patrzył chwilę na ekran.
W końcu zapytał spokojnie:
— Po co cały czas coś poprawiasz?
Spojrzałam na niego.
— Bo jeszcze da się poprawić.
Usiadł obok.
— Zostaw to na chwilę. Niech działa. Niech się osłucha. Jak przyjdzie czas na poprawki, zrobimy je razem.
Tym razem naprawdę odsunęłam rękę od klawiatury.