Nowy pomysł

West Virginia. Studio.

Tego dnia przyszła później.

Nie tak jak zwykle.

Światło w studiu już dawno było zapalone.

Danio siedział przy stole.

Zoe weszła spokojnie, zamykając za sobą drzwi.

Gitara była przewieszona przez ramię.

— Myślałem, że dziś już nie przyjdziesz.

Zdjęła pasek z ramienia i oparła gitarę przy stole.

— Nie mogłam wcześniej.

— W domu od rana było zamieszanie.

Przez chwilę poprawiała rękaw kurtki.

Jakby dopiero teraz naprawdę wróciła myślami tutaj.

— Matka czegoś ode mnie chciała.

— Potem ojciec też znalazł mi zajęcie.

Danio lekko się uśmiechnął.

— Czyli studio znowu przegrało z domem.

Zoe usiadła na brzegu stołu.

— Dziś tak.

Przez chwilę nic nie mówiła.

Spojrzała na mikrofon.

Potem na laptop.

— Słuchaj...

Danio podniósł wzrok.

— Po tym czasie, kiedy mnie tu nie było, coś sobie pomyślałam.

Krótka cisza.

— Ale od razu nie krytykuj mojego pomysłu.

Danio oparł ręce o blat.

— To już brzmi podejrzanie, mam się czym martwić.

Zoe lekko się uśmiechnęła.

Ale zaraz znów spoważniała.

— Pomyślałam, żeby zrobić coś na styl własnego radia.

Danio nie odpowiedział od razu.

Spojrzał na nią uważniej.

— Radia?

— Albo czegoś podobnego.

— Sama jeszcze nie wiem, czy bardziej radio, czy miejsce działające jak radio.

— Takie, gdzie mogłyby lecieć moje utwory.

— Na początek tylko kilka.

Danio przez chwilę milczał.

— Wiesz, że w takim momencie przestajesz grać tylko dla siebie.

Zoe skinęła lekko głową.

— Wiem.

— Ale właśnie dlatego o tym myślę.

Danio spojrzał na laptop.

— Ale ja się przecież na tym nie znam.

Zoe odpowiedziała spokojnie.

— Ale ja się chyba trochę znam.

To zdanie zawisło między nimi chwilę dłużej.

Danio odsunął się lekko od stołu.

— Nie mówię, że to zły pomysł.

— Ale może lepiej najpierw usiąść, omówić to spokojnie i zobaczyć, co z tego naprawdę ma sens.

— Tak bardziej świadomie.

Zoe patrzyła chwilę na mikrofon.

Potem lekko wypuściła powietrze.

— Może masz rację.

— Najpierw omówmy to wspólnie.

— I razem podejmiemy decyzję.

Danio skinął głową.

— To już brzmi rozsądniej.

Zoe spojrzała na gitarę.

— Czyli jeszcze nic dziś nie zaczynamy.

— Jeszcze nie.

— Ale myśl już jest.

Tym razem Danio lekko się uśmiechnął.

— A z myślami bywa tak, że czasem wracają szybciej niż planujesz.

Zoe spojrzała w stronę okna.

— Ta chyba już wróciła.

← Wróć do: Etap 3