Kameralnie
Nie potrzeba dużej sceny ani tłumu.
Czasem wystarczy kilka osób, kilka świateł i właściwy moment.
Pierwszy koncert kameralny
Nie było biletów ani wielkiej zapowiedzi. Kilka stołów, kilka krzeseł i ludzie, którzy przyszli po prostu posłuchać.
Byli znajomi, ktoś z rodziny, może sąsiad z ulicy obok, może ktoś, kto zatrzymał się tylko na chwilę i został do końca.
Zoe zagrała spokojnie. Danio trzymał całość w ryzach. Jack wniósł energię, której nie dało się udawać.
Nikt niczego nie ogłaszał. A jednak wszyscy czuli, że to był początek czegoś nowego.