Coś nowego

Nie każda zmiana zaczyna się od słów.

Minęły może trzy dni.

Od tamtego grania za studiem zrobiło się tu jakoś żywiej.

Rano siedziałyśmy z Mayą na ganku.

Każda z kubkiem w ręku.

Powietrze było ciepłe i spokojne.

Danio od rana chodził po tyłach studia.

Raz patrzył w ziemię.

Raz w ścianę budynku.

Raz coś mierzył starą miarką.

Jack siedział kawałek dalej przy swoim małym zestawie.

Czyścił talerz i werbel, jakby robił to od lat.

Po chwili Danio gwizdnął krótko.

— Jack.

Chłopak od razu wstał i podszedł.

Najpierw trzymali deskę.

Potem coś przestawili bliżej ogrodzenia.

Za chwilę znów mierzyli.

Rex kręcił się między nimi, coraz bardziej zaciekawiony całym zamieszaniem.

Maya obserwowała to chwilę w ciszy.

Upiła łyk kawy.

— To już dawno nie wygląda jak zwykłe studio.

Spojrzałam w tamtą stronę.

Danio właśnie coś tłumaczył Jackowi rękami.

Jack kiwał głową, choć chyba jeszcze nie do końca wiedział o co chodzi.

Uśmiechnęłam się pod nosem.

Wstałam z krzesła.

— Chodź. Idziemy, nie będziemy im przeszkadzać.

Maya odstawiła kubek.

— A oni?

Spojrzałam jeszcze raz za studio.

— Oni chyba już mają swój plan.

Danio nawet się nie odwrócił.

Jack trzymał poziomicę krzywo.

Rex szczeknął raz bez powodu.

Chyba naprawdę zaczynało się tu coś nowego.

← Wróć do: Etap 9