Danio zrozumiał od razu.
Odstawił kubek na stolik i ruszył w moją stronę.
Jack już zniknął w środku.
Po chwili wrócił z werblem, statywem i talerzem pod pachą.
— Spokojnie, młody — mruknął Danio.
— Mam to — rzucił Jack.
Maya znów usiadła na schodku.
Rex położył się obok niej, jakby znał plan lepiej od nas wszystkich.
Poprawiłam pasek gitary.
Danio stanął przy mnie i bez słowa sprawdził kabel.
Jack ustawił szybko swój mały zestaw.
Usiadł i zakręcił pałeczką w dłoni.
Spojrzeliśmy po sobie krótko.
Nikt nic nie liczył.
Nikt nic nie zapowiadał.
Zaczęliśmy razem.
Najpierw gitara.
Potem druga.
Po chwili wszedł rytm Jacka.
Za studiem zrobiło się głośniej niż zwykle.
Maya uśmiechała się pod nosem.
Rex nawet nie otworzył oczu.