Ostatni dźwięk wybrzmiał dłużej niż poprzednie.
Opuściłam rękę z gryfu.
Podkład ucichł po chwili.
Przez moment za studiem panowała cisza.
Trawa poruszała się lekko od wiatru.
Rex uniósł głowę, jakby sprawdzał, czy to już koniec.
Maya wstała ze schodka jako pierwsza.
Spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.
I zaczęła bić brawo.
Krótko, ale głośno.
Parsknęłam śmiechem i odwróciłam wzrok.
Danio nadal stał na ganku z boku.
Jack obok niego.
Spojrzeli po sobie krótko.
Po chwili obaj dołączyli do braw.
Jack szybciej i mocniej.
Danio spokojnie, kilka razy, bez przesady.
Maya spojrzała na nich z zadowoleniem.
— No i proszę.
Poprawiłam pasek gitary.
— Wariaci.
Jack uśmiechnął się szeroko.
Danio nic nie powiedział.
Tylko patrzył na mnie chwilę dłużej niż zwykle.
Spojrzałam na niego.
I lekko kiwnęłam głową, żeby do mnie dołączył.