Muzyka prowadzi

Nie zawsze trzeba wołać, żeby ktoś przyszedł.

Danio szedł w stronę studia spokojnym krokiem.

Na zakręcie zobaczył Jacka.

Chłopak szedł z rękami w kieszeniach i patrzył pod nogi.

— O Jack, idziesz do nas?

— No.

Minęli jeszcze kilka kroków w ciszy, potem Danio zrównał z nim tempo.

Szli obok siebie bez pośpiechu.

Z daleka słychać było gitarę.

Na początku cicho.

Jak zwykłe granie ze studia.

Ale z każdym krokiem dźwięk robił się wyraźniejszy.

Doszedł podkład.

Potem mocniejszy rytm.

Jack spojrzał krótko na Danio.

Ten nic nie powiedział.

Tylko lekko uniósł brew.

Weszli do środka przez frontowe drzwi.

Studio było puste.

Muzyka dochodziła z tyłu budynku.

Przeszli przez środek i wyszli na ganek za studiem.

Tam zobaczyli Zoe.

Stała z gitarą i grała w stronę trawy.

Laptop stał otwarty na stoliku.

Rex leżał obok głośnika.

Maya siedziała na schodku ze szklanką w ręku i słuchała.

Danio zatrzymał się pierwszy.

Jack stanął obok niego.

Przez chwilę obaj nic nie powiedzieli.

Jack nie odrywając wzroku od Zoe, mruknął cicho:

— Kurde... a jakby Zoe zaczęła częściej grać.

Danio spojrzał na niego krótko.

Nic nie powiedział.

← Wróć do: Etap 9