Poranek

Nie każdy dzień zaczyna się od muzyki.

Rano studio pachniało jedzeniem wcześniej niż muzyką.

Na stole stały dwa talerze.

Zrobiłam jajecznicę i tosty.

Maya kroiła pomidora, jakby była tu od dawna.

Rex kręcił się chwilę pod nogami, ale kiedy dostał swój kawałek, wyszedł na ganek.

Usiadłyśmy na zewnątrz.

Za studiem było spokojnie.

Kilka schodków, kawałek trawy i poranne powietrze, które jeszcze nie zdążyło zrobić się ciepłe.

Rex rozłożył się na słońcu i łapał promienie.

Przez chwilę jadłyśmy bez słów.

Potem zrobiłam kawę.

Usiadłyśmy z kubkami na schodkach.

Maya spojrzała gdzieś przed siebie.

— Muszę dziś podjechać w jedno miejsce.

Skinęłam tylko głową.

— Pożyczę auto?

— Jasne.

Wstałam, weszłam do środka i wróciłam z kluczykami.

Rzuciłam jej je lekko.

Złapała jedną ręką.

— Wrócę za kilka godzin.

— Okej.

Rex uniósł głowę, ale nawet nie wstał.

Maya zeszła ze schodków, wsiadła do auta i po chwili wyjechała zza studia na drogę.

Dźwięk silnika malał z każdą sekundą.

Potem zrobiło się cicho.

← Wróć do: Etap 9