Wieczorem

Nie wszystko trzeba nazwać od razu.

Wieczorem studio było cichsze niż zwykle.

Lampka przy kanapie dawała tylko tyle światła, ile trzeba.

Rex spał zwinięty na swoim miejscu.

Maya siedziała po turecku na kanapie.

Ja opierałam gitarę o kolano, ale od dłuższej chwili nie zagrałam ani jednego dźwięku.

— Zawsze tu jest tak spokojnie? — zapytała.

— Nie zawsze.

— A kiedy nie?

— Jak gram. Albo jak Danio coś przestawia.

Uśmiechnęła się pod nosem.

— Czyli często.

Zaśmiałam się cicho.

Przez chwilę słuchałyśmy wieczoru za oknem.

Coś skrzypnęło gdzieś dalej.

Maya podniosła głowę.

— Ty zawsze bardziej słuchałaś niż patrzyłaś.

Spojrzałam na nią.

Nie odpowiedziałam od razu.

Odłożyłam gitarę na bok.

— Zróbmy jakąś kolację.

— A Danio też będzie?

— Nic mi o tym nie wiadomo. Mam po niego zadzwonić?

Rex uniósł głowę.

Spojrzał w stronę drzwi.

Maya uśmiechnęła się lekko.

— Dajmy mu już dziś spokój.

← Wróć do: Etap 9