W drogę

Nie każdy wyjazd trzeba od razu tłumaczyć.

Rano było chłodniej niż zwykle.

Studio jeszcze spało.

Radio grało cicho gdzieś w tle.

Pakowałam torbę bez większego planu.

Kilka rzeczy.

Telefon.

Bluza.

Ładowarka.

Nic wielkiego.

Rex patrzył na mnie od progu.

Jakby wiedział, że coś się szykuje.

— Chodź.

Przeszliśmy kilka ulic w ciszy.

Dom Danio stał tak samo jak zawsze.

Zapukałam raz.

Otworzył po chwili.

Spojrzał najpierw na mnie.

Potem na Rexa.

Podałam mu smycz.

— Danio, popilnujesz go?

— Jasne.

Wziął smycz do ręki.

Rex wszedł od razu do środka.

— Dzięki.

Poprawiłam torbę na ramieniu.

— Odezwę się później. Pa.

Skinął tylko głową.

Nie zapytał dokąd jadę.

Nie musiał.

Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w drogę sama.

← Wróć do: Etap 8