Nie jak zwykle

Nie wszystko da się zrozumieć od razu.

Wracałam wolniej niż wyszłam.

Rex wszedł pierwszy.

W studiu paliło się jeszcze światło.

Danio stał przy biurku.

Torba była już na ramieniu.

Klucze w dłoni.

Spojrzał tylko raz.

— Już?

— No.

Minęliśmy się przy drzwiach.

Odwróciłam się.

— Nie zostaniesz chwilę?

Zatrzymał się.

Nie od razu.

— Nie dziś.

Chwilę było cicho.

— Ochłoń trochę.

— Jutro wrócimy do rozmowy.

Patrzyłam na niego.

Jakby chciałam jeszcze coś powiedzieć.

Ale nie zdążyłam.

Podszedł krok bliżej.

Położył dłoń na mojej głowie.

Krótko.

Potem pocałował mnie w czoło.

— Dobranoc, młoda.

Odwrócił się i wyszedł.

Drzwi zamknęły się spokojnie.

Stałam chwilę bez ruchu.

Rex usiadł obok.

— Co to miało znaczyć...

Nie chodziło nawet o sam gest.

Bardziej o to, że nigdy taki nie był.

← Wróć do: Etap 8