Nie powinienem

Nie każda cisza znaczy to samo.

Wieczór w studiu był spokojny.

Za spokojny.

Danio siedział przy laptopie.

Coś przesuwał.

Zatrzymywał.

Wracał.

Jak zwykle.

Usiadłam na kanapie.

Telefon położyłam obok siebie.

Ekran zgaszony.

Ale wiedziałam, co tam jest.

Rex leżał pod stołem.

Co chwilę podnosił głowę.

— Patrzysz jeszcze?

Nie spojrzał na mnie.

— Mm.

— Na co?

— Na wszystko.

Chwilę było cicho.

Patrzyłam na telefon.

Na czarny ekran.

— Ona dziwna jest.

Danio kliknął coś.

— Możliwe.

— Ty ją pamiętasz?

Zatrzymał rękę nad myszką.

— No.

— I nic nie powiesz?

— Nie teraz.

Cisza.

Przesunęłam telefon bliżej.

Nie odblokowałam.

— Zostawisz mnie z tym?

Tym razem spojrzał.

Krótko.

— Nie.

Chwilę nic więcej.

Potem wrócił wzrokiem do ekranu.

— Ale nie powinienem.

Nie odpowiedziałam.

Rex wstał.

Podszedł bliżej.

Położył łeb na moim kolanie.

Pogłaskałam go odruchowo.

Telefon dalej leżał w dłoni.

Ekran nadal ciemny.

Ale już nie taki sam.

← Wróć do: Etap 8