U mamy

Nie wszystko trzeba od razu rozumieć.

Zajrzałam do domu.

Było cicho.

Nie tak jak w studiu.

Inaczej.

Mama była w kuchni.

Stała przy blacie.

Kroiła coś.

Nie spieszyła się.

Jak zawsze.

— Hej.

Spojrzała na mnie.

Lekki uśmiech.

— Hej.

— Wpadłam na chwilę.

— Widzę.

Odłożyła nóż.

Przetarła dłonie ręcznikiem.

Podeszłam bliżej.

Oparłam się o blat.

Patrzyłam przez chwilę na to, co robiła.

Nie zaczynałam od razu.

— Mamo…

— Mm?

— Maya Brooks się odezwała.

Zatrzymała się.

Nie gwałtownie.

Po prostu przestała się ruszać.

— Tak?

— No.

— Gdzie?

— Na socialach.

Kiwnęła lekko głową.

Jakby to było coś normalnego.

— Rozmawiałyście?

— Nie.

— Tylko napisała.

— W sensie… komentarz.

Chwilę było cicho.

Mama wróciła do krojenia.

— Dawno jej nie było.

— No.

— Nawet bardzo dawno.

Patrzyłam na blat.

Na nóż.

Na jej ręce.

— Pamiętasz ją?

— Trochę.

— Bardziej ze zdjęć.

Mama uśmiechnęła się lekko.

— Byłyście małe.

— Rzadko się widywałyście.

— Ale była.

Kiwnęłam głową.

— Kojarzę.

Cisza.

— To córka brata twojego ojca.

— Wiem.

— Tylko…

Nie dokończyłam.

Mama spojrzała na mnie.

— Co?

— Nic.

— Po prostu dziwne.

— Po tylu latach.

Mama wzruszyła lekko ramionami.

— Ludzie czasem wracają.

Cisza.

— Chcesz się odezwać?

Spojrzałam na nią.

— Nie wiem.

— Nie musisz.

— Ale możesz.

Wróciła do krojenia.

— Jak chcesz.

Patrzyłam jeszcze chwilę.

— Może.

— Zobaczę.

— Dobrze.

— Zjesz coś?

Spojrzałam na nią.

— Mogę.

Uśmiechnęła się lekko.

— No to zostań.

Przesunęła talerz bliżej.

— Zaraz będzie gotowe.

Usiadłam przy stole.

Rex wszedł do kuchni.

Od razu położył się obok.

Mama spojrzała na niego.

— No pięknie.

Oderwała kawałek kiełbasy.

Rzuciła mu pod stół.

Rex złapał od razu.

Jakby na to czekał.

— Przyzwyczai się i koniec.

Uśmiechnęłam się lekko.

Cisza.

Normalna.

Nie ta ze studia.

Inna.

— Co tam u was?

— W studiu?

— Mhm.

— Działa.

— Powoli.

Kiwnęła głową.

— Najlepiej.

— Bez pośpiechu.

Zjadłam kawałek.

Patrzyłam przez chwilę przez okno.

Nie myślałam o tym cały czas.

Nie da się.

Ale wracało.

Między jednym a drugim zdaniem.

Między kęsami.

Cicho.

— Mamo…

— Mm?

— Ona dalej tam jest.

— W sensie?

— Na tych komentarzach.

— Widzę ją.

Mama spojrzała na mnie na chwilę.

— To napisz.

Nie odpowiedziałam od razu.

— Może.

Wróciłyśmy do jedzenia.

Temat się rozpuścił.

Jakby nigdy go nie było.

Wieczorem wróciłam do studia.

Było ciszej.

Światło inne.

Danio siedział przy laptopie.

Jak zwykle.

Usiadłam na kanapie.

Rex położył się obok.

— Byłam u mamy.

— No.

— Zostałam trochę.

— Mhm.

— To kuzynka.

— Od strony ojca.

Danio kiwnął lekko głową.

— Wiem.

Spojrzałam na niego.

Krótko.

— Odezwała się.

— Na socialach.

— Ale nie pisałam.

Cisza.

— Mama mówiła, żebym napisała.

Danio nie spojrzał od razu.

Kliknął coś.

Zatrzymał się.

— Spróbuj.

Wrócił do ekranu.

Jakby to było oczywiste.

Spojrzałam na telefon.

Leżał obok.

Ekran zgaszony.

Palce oparłam o obudowę.

Nie włączyłam.

Jeszcze.

← Wróć do: Etap 8