Odpłynęłam

Nie wszystko wraca od razu.

Popołudnie było spokojne.

Za spokojne.

Siedziałam na kanapie.

Gitara leżała obok.

Nie ruszałam jej.

Telefon miałam w dłoni.

Ekran już dawno zgasł.

A ja dalej go trzymałam.

Rex leżał obok.

Czasem podnosił głowę.

Jakby sprawdzał, czy coś się zmieniło.

Nie zmieniało się.

Danio siedział przy laptopie.

Coś klikał.

Zatrzymywał się.

Wracał.

Jak rano.

Tylko teraz było ciszej.

Bez dźwięku.

— Gdzieś odpłynęłaś.

Nie spojrzałam na niego.

— Może.

Chwilę nic nie mówił.

Jakby sprawdzał, czy coś jeszcze powiem.

Nie powiedziałam.

Spojrzałam na ekran.

Na chwilę.

Potem znowu odłożyłam telefon.

Rex przesunął się bliżej.

Oparłam rękę o jego grzbiet.

Ciepły.

Normalny.

Jakby nic się nie zmieniło.

A jednak.

Coś zostało.

← Wróć do: Etap 8