Rano w studiu było cicho.
Danio siedział przy laptopie.
Patrzył na ekran.
Przewijał coś.
Zatrzymywał.
Wracał.
Na chwilę się zawiesił.
Potem znowu kliknął.
Otworzył program.
Zostawił go na chwilę.
Spojrzał na ścieżki.
— Jack by się tu przydał.
Drzwi lekko się uchyliły.
Weszłam w pidżamie.
W rękach trzymałam dwa kubki.
Podeszłam bliżej.
Jeden postawiłam obok niego.
Nic nie powiedziałam.
Drugi zostawiłam dla siebie.
Usiadłam na kanapie.
Rex od razu podniósł głowę.
Przesunął się bliżej.
Położył się obok.
Oparłam się lekko.
Patrzyłam w stronę laptopa.
Danio sięgnął po kubek.
Na chwilę przestał klikać.
Upił łyk.
Odstawił.
Wrócił do ekranu.
Cisza.