Siedziałam dalej przy stole.
Kartka leżała przede mną.
Danio był obok.
Jack trochę dalej.
Nie było już tej wcześniejszej ciszy.
Ale nie było też hałasu.
Raczej coś pomiędzy.
Przeczytałam jeszcze raz to, co napisałam.
Cisza, która unosi się w powietrzu.
Brzmi inaczej niż zwykle.
Mówi więcej niż wiele wypowiedzianych słów.
Każdy słyszy ciszę inaczej.
Każdy słyszy ją jak chce.
Danio sięgnął po gitarę.
Nie zapytał.
Po prostu zagrał kilka dźwięków.
Jack coś lekko wystukał palcami.
Jakby sprawdzał rytm.
Nie wyglądało to jak próba.
Nie było też przypadkiem.
Słuchałam.
Tego, co się między nami układało.
Bez ustalania.
Bez poprawiania się nawzajem.
Danio spojrzał gdzieś przed siebie.
— Czuję się inaczej niż wcześniej.
Spojrzałam na niego.
— Na przykład jak?
Chwila ciszy.
— Nie umiem tego nazwać jak.