Kilka dni później usiadłam przy stole.
Nie z gitarą.
Tym razem z kartką.
Przez chwilę tylko patrzyłam.
Jakby coś już tam było.
Tylko jeszcze nie zapisane.
Zaczęłam pisać.
Cisza, która unosi się w powietrzu.
Brzmi inaczej niż zwykle.
Mówi więcej niż wiele wypowiedzianych słów.
Każdy słyszy ciszę inaczej.
Każdy słyszy ją jak chce.
Zatrzymałam się na moment.
Przeczytałam to jeszcze raz.
— Jak to brzmi?
Nie podniosłam głosu.
Nie musiałam.