Grałam dalej.
Tak jak wcześniej.
Danio siedział obok.
W ciszy.
Przez chwilę nic się nie zmieniało.
A potem…
Dołożył jeden dźwięk.
Cicho.
Jakby nie chciał przeszkadzać.
Nie zatrzymałam się.
Nawet na niego nie spojrzałam.
Po prostu grałam dalej.
I jakoś to zaczęło się układać.
Bez ustaleń.
Bez rozmowy.
Tak po prostu.