Szłam przez miasto.
Bez planu.
Tym razem sama.
Nie spieszyłam się.
Patrzyłam na ludzi.
Na miejsca, których nie znałam.
Na wszystko, co było nowe.
— Hej.
Zatrzymałam się.
Dziewczyna stała naprzeciwko mnie.
— Ty jesteś Zoe Brooks?
Zawahałam się przez moment.
— Tak.
Uśmiechnęła się.
— Mogę zdjęcie? Słucham Twoich rzeczy.
Skinęłam głową.
— Jasne.
Zrobiliśmy zdjęcie.
Podziękowała i poszła dalej.
Ja też.
Przez chwilę szłam wolniej.
Jakby coś się przesunęło.
Nie na zewnątrz.
Gdzieś we mnie.
Po drodze weszłam do muzeum.
Nie dlatego, że planowałam.
Po prostu było po drodze.
I pasowało do tego dnia.