Na kilka godzin

Nie zawsze trzeba iść razem, żeby dojść dalej.

Kolejnego dnia zeszliśmy na śniadanie.

Danio siedział naprzeciwko mnie.

Spokojnie.

Jak zawsze.

— Muszę wyskoczyć na kilka godzin.

Spojrzałam na niego.

— Gdzie?

— Poza Warszawę.

— Po co?

Wzruszył lekko ramionami.

— Mam jedną sprawę do ogarnięcia.

Chwila ciszy.

— Gdzie dokładnie?

— Krzemowo.

Nie skojarzyłam nazwy.

— I co mam robić?

Spojrzał na mnie spokojnie.

— Poczekaj na mnie.

Skinęłam głową.

Nie pytałam dalej.

Po śniadaniu wyszedł.

Zostałam sama.

Przez chwilę siedziałam jeszcze przy stole.

Nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić.

W końcu wstałam.

Wyszłam na zewnątrz.

Miasto dalej było obce.

Ale już trochę mniej.

Poszłam przed siebie.

Tym razem sama.

← Wróć do: Etap 6