Po locie byliśmy już na miejscu.
Danio ogarnął resztę.
Chwilę później byliśmy w hotelu.
Każde z nas miało swój pokój.
Zamknęłam za sobą drzwi.
Na chwilę oparłam się o ścianę.
Cisza była inna.
Nie ta sama, co w domu.
Nie ta sama, co w studiu.
Położyłam się na łóżku.
Nie dlatego, że byłam zmęczona.
Raczej dlatego, że wszystko się zatrzymało.
Bez planu.
Bez tego, co było wcześniej.
Po prostu.
Gdzie indziej.