W drodze do środka

Nie wszystko zaczyna się od momentu. Czasem od zwykłego powrotu.

Droga powrotna była spokojna.

Jak zawsze.

Torba lekko ciążyła w dłoni.

Nic wielkiego.

Zwykłe zakupy.

Kiedy podeszłam bliżej studia, drzwi się otworzyły.

Na przeciwko mnie wyszedł Jack.

Zatrzymałam się.

— Cześć Jack… co tutaj robisz?

Podszedł bliżej.

— Przyszedłem zobaczyć, co porabiacie.

Bez napięcia.

Bez tłumaczenia.

Spojrzał na torbę.

— Daj.

Oddałam mu zakupy.

Weszliśmy do środka.

W studiu było spokojnie.

Jak zawsze.

Postawiłam torbę na blacie.

Zaczęłam wyciągać rzeczy.

Nic szczególnego.

Jedzenie, kilka drobiazgów.

Rex podszedł bliżej.

— Już, już.

Nasypałam mu do miski.

Usiadł od razu.

Jakby czekał.

Jack gdzieś zniknął dalej.

Nie zwróciłam na to większej uwagi.

I wtedy to usłyszałam.

Cicho.

Najpierw rytm.

Prosty.

Spokojny.

Potem gitara.

Krótko.

Jakby sprawdzająco.

Zatrzymałam się.

Nie ruszyłam od razu.

Słuchałam.

Przez chwilę.

Potem odłożyłam to, co trzymałam w ręku.

I poszłam w stronę studia.

← Wróć do: Etap 6