Numer dalej leżał na stole.
Nikt go nie ruszał.
Jakby sam miał zdecydować, co dalej.
Minęła chwila.
Może dłuższa niż zwykle.
Wstałam.
Podeszłam bliżej.
Wzięłam kartkę do ręki.
Jeszcze raz spojrzałam na numer.
Nic się nie zmienił.
Odłożyłam ją z powrotem.
Trochę dalej niż wcześniej.
Danio siedział na kanapie.
Rex spał obok niego.
W studiu było spokojnie.
Tak jak przedtem.
A jednak inaczej.
Usiadłam przy gitarze.
Nie myślałam długo.
Po prostu zagrałam pierwszy dźwięk.
Potem drugi.
Bez pośpiechu.
Bez planu.
Danio nie przerywał.
Nie komentował.
Po prostu słuchał.
Jak wcześniej.
Tylko trochę uważniej.
Numer dalej leżał na stole.
Już nie na środku.
I chyba to wystarczyło.