Kaseta kończy się cicho.
Nie przewijam.
Siedzę jeszcze chwilę.
Rex nie rusza się z miejsca.
Wstaję.
Patrzę na ścianę naprzeciwko.
Na przestrzeń obok biurka.
Za dużo rzeczy stoi tam, gdzie nie trzeba.
Przesuwam krzesło.
Potem stolik.
Kable zbieram w jedno miejsce.
Robi się ciszej.
Nie gram.
Stoję.
Patrzę.
To samo miejsce.
A jednak inne.