Studio.
Wieczór.
Cisza.
Siedzę na kanapie.
Gitara oparta obok.
Nie gram.
Rex leży na podłodze.
Spokojnie.
Patrzę na niego chwilę.
— No i widzisz, Rex…
Cisza.
Rex podnosi głowę.
Patrzy.
Wstaje powoli.
Podchodzi bliżej.
Kładzie głowę na mojej nodze.
Nie mówię nic.
Kładę dłoń na jego głowie.
Cisza zostaje.