Wchodzę do środka.
Rex podnosi głowę.
Patrzy.
Danio siedzi przy stole.
Telefon w dłoni.
— Szeryf napisał.
Zatrzymuję się.
— Rex zostaje.
Cisza.
Rex wstaje.
Podchodzi bliżej.
Siada obok mnie.
Patrzę na niego krótko.
Bez słów.
Siadam.
Gitara oparta o krzesło.
— Dostałam wiadomość.
— Jaką?
— Szukają kogoś na gitarę.
— Na szybko.
Cisza.
— Nie dam rady.
— Czemu?
— To nie to.
Cisza.
— Ale jest ktoś.
— Jack.
— On to uniesie.
Rex kładzie się obok.
Opieram rękę o gitarę.
Nie gram.