Wracam do studia.
Cisza.
Inna niż wcześniej.
Spokojniejsza.
Rex został u rodziców.
W środku jest więcej miejsca.
Siadam przy biurku.
Laptop otwarty.
Projekt wczytany.
Nie ruszam go od razu.
Patrzę chwilę.
Bez pośpiechu.
Telefon wibruje na blacie.
Krótko.
Nie odbieram od razu.
Zerkam.
Nieznany numer.
Wiadomość.
„Hej.
Wiem, że to trochę znikąd.
Mamy problem.
Nasz gitarzysta wypadł na ostatnią chwilę.
Ktoś dał nam Twój kontakt.
Dasz radę pomóc?”
Cisza.
Czytam jeszcze raz.
Bez emocji.
Bez reakcji.
Odkładam telefon.
Na chwilę.
Patrzę na gitarę.
Danio.
Przez moment.
Tylko tyle.
Nie sprawdzam dalej.
Nie szukam.
Telefon znów cicho drga.
Nie sięgam od razu.