Wróciłam do studia.
Drzwi zamknęły się za mną cicho.
Danio siedział na kanapie.
Rex podniósł głowę.
Podszedł do mnie na chwilę.
Pogłaskałam go.
Usiadłam naprzeciwko.
Przez chwilę nic nie mówiłam.
Wyjęłam kartkę.
Położyłam ją na stole.
Danio spojrzał na nią.
Potem na mnie.
„Mam numer.”
Cisza.
„I?”
Wzruszyłam lekko ramionami.
„I nic.”
Krótka cisza.
Danio nie sięgnął po kartkę.
Nie spieszył się.
„Rodzice wiedzą?”
„Wiedzą.”
„I?”
„Powiedzieli, że nie sama.”
Danio kiwnął lekko głową.
Cisza.
Patrzyłam na kartkę.
Potem na niego.
„I co z tym robimy?”
Danio przez chwilę nic nie mówił.
Jakby sprawdzał, czy to już ten moment.
„A Ty co chcesz?”
Nie odpowiedziałam od razu.
„Nie wiem.”
Krótka cisza.
„To nie jest nasze.”
Danio spojrzał na mnie uważniej.
Nie wszedł mi w słowo.
„Jeszcze nie.”
Cisza.
Danio oparł dłonie na kolanach.
Lekko się pochylił.
„Jak wejdziesz w to teraz…”
Pauza.
„To już nie będzie tak jak tutaj.”
Patrzyłam na niego.
Wiedziałam.
Nie musiał mówić więcej.
Sięgnęłam po kartkę.
Obróciłam ją w palcach.
Jeszcze raz spojrzałam na numer.
Potem odłożyłam ją z powrotem.
„Zostawmy to.”
Cisza.
Danio nie odpowiedział od razu.
Kiwnął lekko głową.
„Na razie.”
Uśmiechnęłam się lekko.
„Na naszych warunkach.”
Cisza wróciła.
Ale już inna niż wcześniej.