Wieczór.
Drzwi do studia są uchylone.
Weszłam.
Zatrzymałam się.
Na środku stała perkusja.
Niepełna.
Trochę krzywo ustawiona.
Danio siedział przy niej.
Próbował coś dopasować.
Śruba nie chciała wejść.
Rex leżał z boku.
Patrzył.
„Danio…”
Nie podniósł głowy.
„A po co to?”
Poprawił talerz.
Przekrzywił się.
Milczał chwilę.
„Przecież nie umiemy nawet na niej grać.”
Zatrzymał rękę.
Spojrzał na to wszystko przez sekundę.
„No.”
Chwila ciszy.
„Ale zobaczymy.”
Dokręcił coś jeszcze.
Podniósł pałkę.
Lekko uderzył w werbel.
Suchy dźwięk.
Krótki.
Spojrzałam na niego.
„No to super.”
I znów zrobiło się cicho.