Impuls

Nie wszystko zaczyna się od decyzji.

Kilka tygodni później zrobiłam coś, czego nikt się nie spodziewał.

Nie powiedziałam o tym wcześniej.

Po prostu zaczęłam wynosić sprzęt ze studia.

Danio siedział na kanapie z Rexem.

Patrzyli.

„Co się dzieje?”

Nie odpowiedziałam.

Jakby to pytanie mnie nie dotyczyło.

Krzesło.

Głośnik.

Gitara.

Wyszłam na zewnątrz.

Oni wyszli za mną.

Nie usiedli obok.

Usiedli naprzeciwko.

Jakby byli pierwszą publicznością.

Usiadłam.

Podłączyłam gitarę.

Podkręciłam głośniej niż zwykle.

I zaczęłam grać.

Inaczej niż w środku.

Mocniej.

Bez zatrzymywania się.

Ktoś zwolnił kroku.

Ktoś się zatrzymał.

Starszy mężczyzna stanął kawałek dalej.

Dwóch młodych usiadło na krawężniku.

Ktoś został przy płocie.

Gdzieś z tyłu pojawiła się moja mama.

Przyszła, bo usłyszała mnie z daleka.

Grałam dalej.

Nie liczyłam.

Cztery.

Może pięć utworów.

Nikt nie klaskał.

Na końcu zagrałam „Impuls”.

I dopiero wtedy jakby coś się zatrzymało.

Spojrzałam przed siebie.

Zobaczyłam ludzi.

Ktoś już wstawał.

Ktoś odchodził.

„To było dobre, Zoe.”

Powiedziane gdzieś z boku.

Bez zatrzymywania się.

Nic nie powiedziałam.

Odłożyłam gitarę.

Danio spojrzał na mnie.

Potem na miejsce, gdzie ktoś jeszcze przed chwilą siedział.

„I co?”

Ciszej niż wcześniej.

Impulsem zakończyłam ten impuls, który miał miejsce.

← Wróć do: Etap 5