Pierwsze próby

Nie wszystko zaczyna się od gotowego pomysłu.

Pewnego dnia Danio znów przyszedł do mnie.

Bez zapowiedzi.

Usiadł, wziął gitarę do rąk i zagrał jeden, może dwa akordy.

Tak jakby nic.

I wtedy coś zaczęło mi świtać.

Podgrywał coś swojego.

Trochę przypadkowego, trochę nie.

A ja próbowałam do tego napisać tekst.

To nie było ani proste, ani łatwe.

Napisałam dwa wersy.

Powiedziałam je na głos.

Po chwili Danio coś dodał od siebie.

Jedno zdanie.

I tak zaczęliśmy.

Tylko że z każdym kolejnym wersem on się wahał.

Jakby chciał, żeby od razu było idealnie.

A przecież sam kiedyś mi powiedział, że nie da się doskonale.

← Wróć do: Etap 5