Poranek w studiu.
Wszystko wygląda zwyczajnie.
Rex leży na kanapie.
Radio gra cicho.
Zoe stoi przy blacie.
Coś układa.
Danio siedzi przy sprzęcie.
Niby robi swoje.
Ale wolniej niż zwykle.
Cisza między nimi nie jest ciężka.
Po prostu trwa.
Zoe sięga po coś z boku.
Coś zsuwa się z blatu.
Danio odruchowo podchodzi bliżej.
Zatrzymuje jej rękę lekkim ruchem.
Danio:
Zojka… poczekaj.
Cisza.
Zoe zatrzymuje się.
Patrzy na niego.
Nie od razu.
Jakby coś w niej nagle się poruszyło.
Coś znajomego, coś bardzo starego, coś, czego nie umie jeszcze złapać.
Danio już się cofa.
Jakby nic się nie stało.
Zoe nie mówi nic.
Tylko patrzy chwilę dłużej.
Potem wraca do tego, co robiła.
Ale już nie tak samo.