Poranek przychodzi spokojnie.
Światło wpada przez okno.
Zoe otwiera oczy.
Leży chwilę bez ruchu.
Jakby próbowała coś sobie przypomnieć.
Obok niej Rex.
Śpi.
Spokojnie.
Zajmuje więcej miejsca niż zwykle.
Zoe lekko go przesuwa dłonią.
Rex tylko się porusza.
Nie budzi się.
Pod nim coś wystaje.
Zoe sięga.
Wyciąga zdjęcie.
Patrzy.
Bez pośpiechu.
Dłużej niż trzeba.
W głowie pojawia się wrażenie.
Nie obraz.
Nie dźwięk.
Tylko obecność.
Jakby ktoś tu był.
W nocy.
Zoe spogląda w stronę drzwi.
Potem znów na zdjęcie.
Nie jest pewna.
Czy to wspomnienie.
Czy tylko sen.
Trzyma zdjęcie mocniej.
Nie odkłada.