Minęło kilka dni.
Studio. Wieczór.
Światło tylko z lampki.
Reszta w półcieniu.
Na kanapie siedzi Danio.
Obok niego leży pies.
Spokojny.
Zoe stoi przy biurku.
Gitara oparta o blat.
Przez chwilę nic się nie dzieje.
— Dzwonił do mnie nauczyciel ze szkoły.
Danio podnosi lekko wzrok.
— Ten od festynu?
— Tak.
Cisza.
— I?
Zoe bierze oddech.
— Powiedział, że jeden z jego uczniów startuje w konkursie gitarowym.
— W jakimś większym mieście.
Krótka pauza.
— I chce, żebym mu pomogła się przygotować.
Danio patrzy na nią chwilę.
— Jaki masz z tym problem?
Zoe nie odpowiada od razu.
Patrzy gdzieś obok.
— Ja się dalej uczę.
Cisza.
— Jak mam uczyć kogoś, skoro sama jeszcze się uczę?
Danio opiera się wygodniej.
— Nie masz z niego zrobić geniusza.
— Tego się nie da zrobić.
Pies porusza się lekko.
Ale nie wstaje.
Zoe milczy.
Palcami dotyka strun.
Ale nie gra.
— Danio… a co z tym wywiadem?
Danio patrzy na nią.
— Jakim znowu wywiadem?
— W Signal Music.
— Ten, którego udzieliłeś.
Krótka cisza.
— Mówiłeś tam, żeby nie skracać drogi.
— Że każdy musi przejść swój etap.
— Tak.
Zoe robi krok w jego stronę.
— To jak mam prowadzić kogoś…
— skoro sama jeszcze jestem w trakcie?
Cisza.
Pies podnosi głowę.
Patrzy chwilę.
I znowu ją odkłada.
Danio nie odpowiada od razu.
Patrzy na Zoe spokojnie.
— Właśnie dlatego.
Zoe nic nie mówi.
Patrzy na gitarę.
Dłoń zatrzymuje się na gryfie.
Jedna nuta.
Krótka.
Nie idealna.
Ale jej.
Cisza wraca.
— Muszę się zastanowić.
Danio lekko kiwa głową.
— I dobrze.
Krótka pauza.
— To tylko propozycja.
Wstaje z kanapy.
— Nic na siłę.
Przechodzi obok niej.
Pies zostaje.
Zoe stoi chwilę w miejscu.
Potem siada.
Gitara wraca na kolano.
Palce układają się na strunach.
Nie gra od razu.
Najpierw słucha.