Wnętrze od razu zrobiło na mnie wrażenie.
Nie przez wielkość.
Nie przez sprzęt.
Raczej przez to, że wszystko miało tu swój porządek.
Jakby każdy element od dawna wiedział, po co stoi właśnie tutaj.
Przez chwilę patrzyłam dłużej, niż powinnam.
Na szybę oddzielającą kabinę.
Na mikrofon.
Na światło odbijające się od ciemnej powierzchni stołu.
To miejsce było inne niż wszystko, co znałam na co dzień.
Danio nic nie mówił.
Jakby wiedział, że muszę najpierw sama to zobaczyć.
Pies położył się przy ścianie.
Usiadłam w kabinie.
Gitara została ze mną.
Naturalnie.
Pierwszy akord zabrzmiał inaczej niż zwykle.
Najpierw zagrałam Impuls.
Potem jeszcze kilka innych utworów.
Bez pośpiechu.
Bez tłumaczenia czegokolwiek.
Po prostu grałam.
Kiedy skończyłam, odłożyłam gitarę i wyszłam z kabiny.
Usiadłam obok Danio na kanapie za stołem realizatorskim.
Rich odwrócił się na krześle.
Spojrzał najpierw na monitor.
Potem na mnie.
Danio odezwał się pierwszy.
— I jak, Rich?
Rich przez chwilę milczał.
— No... było...
Danio lekko się uśmiechnął.
— Rich, mów wprost, a nie kręć.
Rich westchnął krótko.
— Dobrze było.
— Nie wszystko siadło idealnie.
— Ale to pierwszy raz w takim miejscu, więc trema też zrobiła swoje.
Spojrzał prosto na mnie.
— Byłaś spięta.
Lekko skinęłam głową.
— Tak, troszkę byłam.
Rich oparł rękę o blat.
— Jest kilka rzeczy do poprawy.
— I pewnie Danio też już je słyszał.
Danio nic nie powiedział.
Rich mówił dalej spokojnie.
— Ale masz potencjał.
— Tylko nie pozwól, żeby za szybko weszło ci to do głowy.
Na chwilę spojrzał w stronę Danio.
— Chociaż on raczej tego dopilnuje.
Spojrzałam spokojnie.
— Czyli nie jest tak źle.
Danio znów lekko się uśmiechnął.
Spojrzałam na niego.
— Danio, widzisz... masz mnie pilnować.
— Przecież to robię.
Po chwili spojrzał na psa.
— On chyba też.
Dopiero wtedy Rich spojrzał w stronę psa.
Patrzył chwilę dłużej.
Zmarszczył lekko brwi.
— Kurde... chyba już go gdzieś widziałem.
Danio odwrócił głowę.
— Jak to gdzieś?
Rich wskazał ręką w bok.
— Na drzewie obok sklepu.
— Jest tam kartka z podobnym psem.
Spojrzałam od razu uważniej.
— Koło jakiego sklepu?
— Dwie ulice stąd.