Poranek był chłodniejszy niż dzień wcześniej.
Danio podjechał pickupem pod studio trochę wcześniej, niż się umawiali.
Silnik jeszcze pracował.
Zoe już stała przed wejściem.
Torba przewieszona przez ramię.
Bez pośpiechu.
Obok niej siedział pies.
Spokojny.
Jakby od początku wiedział, że dziś też jedzie.
Danio opuścił szybę.
— Gotowa?
Zoe lekko skinęła głową.
Nie odpowiedziała od razu.
Pies pierwszy ruszył z miejsca.
Jednym ruchem podbiegł do samochodu i wskoczył na pakę pickupa.
Danio spojrzał w lusterko.
— No to on decyzję już podjął.
Zoe pierwszy raz lekko się uśmiechnęła.
Obeszła samochód i wsiadła obok.
Drzwi zamknęły się ciężko.
Silnik mruknął mocniej.
Studio zostało za nimi.
Droga prowadziła dalej niż zwykle.
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
Za nimi pies spokojnie ułożył się na pace.
Patrzył przed siebie.
Jakby też wiedział, że dziś coś się zaczyna.