Impuls

Wieczór w studiu.

W studiu było cicho.

Laptop nadal stał otwarty.

Na ekranie zatrzymany był odtwarzacz.

Pies leżał przy kanapie, spokojny, jakby od początku wiedział, że dziś nikt nie będzie się spieszył.

Danio siedział obok, trochę bokiem, oparty przedramionami o kolana.

Przez chwilę nic nie mówiłam.

Patrzyłam na ekran.

Potem nacisnęłam odtwarzanie.

Znów poleciał Impuls.

Nie głośno.

Tak, żeby słyszeć każdy szczegół.

Nie jak wcześniej.

Nie jak ktoś, kto zna każdy moment nagrania.

Tylko jak ktoś, kto słucha z boku.

Utwór wybrzmiał do końca.

Przez chwilę nikt się nie odezwał.

W końcu spojrzałam w stronę Danio.

— A ty... co naprawdę myślisz o Impulsie?

Danio nie odpowiedział od razu.

Spojrzał na ekran.

Potem na mnie.

— Impuls to prawdziwa Zoe Brooks.

Milczałam.

— Każdy utwór, który zrobiłaś później, też jest twój. To słychać.

— Ale w Impulsie pierwszy raz wyciągnęłaś coś prosto ze środka.

— Bez pilnowania czegokolwiek.

Na chwilę zrobiło się jeszcze ciszej.

Pies uniósł lekko głowę, ale zaraz znów ją położył.

— Pierwszych emocji nie da się powtórzyć — powiedział spokojnie Danio.

— Można je pamiętać.

— Można z nich rosnąć.

— Ale drugi raz nie brzmią już tak samo.

Patrzyłam przed siebie.

Nie odpowiedziałam od razu.

Jakbym układała sobie te słowa.

Po chwili odwróciłam lekko głowę.

— Czyli z tego, co mówisz... jeśli dobrze cię rozumiem... mam pójść do tego twojego kolegi.

Danio lekko wzruszył ramieniem.

— Przecież sam ci to zaproponowałem.

— Ale jak mówię — nic na siłę.

Tym razem spojrzałam na niego pewniej.

— Ale ja już podjęłam decyzję.

Krótka pauza.

— Tylko ty idziesz ze mną.

Danio lekko skinął głową.

W studiu znów zrobiło się spokojnie.

Na ekranie nadal świecił zatrzymany tytuł:

Impuls.

← Wróć do: Etap 4