Zwyczajny dzień

West Virginia. Południe.

Laptop był otwarty od kilku minut.

Na ekranie wciąż widniał ten sam projekt.

Obok leżał notes.

Kilka kabli.

Gitara oparta o bok biurka.

Danio siedział obok i coś sprawdzał na telefonie.

Ja poprawiałam ustawienie mikrofonu.

W pomieszczeniu panował spokój.

Tylko od czasu do czasu słychać było kliknięcie klawisza albo przesunięcie krzesła.

Pies leżał przy ścianie.

Nie spał.

Po prostu obserwował.

— On chyba naprawdę uznał, że to jego miejsce.

Nie spojrzałam od razu.

— Jeszcze sam chyba tego nie wie.

Danio uniósł wzrok.

Pies nawet się nie poruszył.

Jakby ta rozmowa go nie dotyczyła.

Wróciłam do ustawień na ekranie.

Po chwili znów w pomieszczeniu została tylko cisza i zwykłe dźwięki dnia.

← Wróć do: Etap 4