Laptop był otwarty od kilku minut.
Na ekranie wciąż widniał ten sam projekt.
Obok leżał notes.
Kilka kabli.
Gitara oparta o bok biurka.
Danio siedział obok i coś sprawdzał na telefonie.
Ja poprawiałam ustawienie mikrofonu.
W pomieszczeniu panował spokój.
Tylko od czasu do czasu słychać było kliknięcie klawisza albo przesunięcie krzesła.
Pies leżał przy ścianie.
Nie spał.
Po prostu obserwował.
— On chyba naprawdę uznał, że to jego miejsce.
Nie spojrzałam od razu.
— Jeszcze sam chyba tego nie wie.
Danio uniósł wzrok.
Pies nawet się nie poruszył.
Jakby ta rozmowa go nie dotyczyła.
Wróciłam do ustawień na ekranie.
Po chwili znów w pomieszczeniu została tylko cisza i zwykłe dźwięki dnia.