No świetnie

West Virginia. Studio. Późny wieczór.

Przez chwilę siedziałam jeszcze na kanapie.

Pies nadal był przede mną.

Spokojny.

Jakby nic poza tym pomieszczeniem go teraz nie interesowało.

W końcu wstałam.

Podeszłam do półki.

Wzięłam metalową miskę.

Nalałam wody i postawiłam ją obok kanapy.

— No świetnie.

Powiedziałam bardziej do siebie niż do niego.

Dopiero kiedy zeszłam z miejsca, ruszył się pierwszy raz bez wahania.

Wszedł na kanapę.

Położył się dokładnie tam, gdzie przed chwilą siedziałam.

Spojrzałam tylko przez ramię.

Potem wróciłam do biurka.

Laptop nadal był otwarty.

Ekran świecił tym samym projektem.

Usiadłam.

Przez chwilę było cicho.

Po kilku sekundach usłyszałam miękkie kroki na podłodze.

Pies zszedł z kanapy.

Podszedł spokojnie.

Zatrzymał się obok.

Na moment położył głowę na mojej nodze.

Spojrzałam w dół.

Nie poruszyłam się.

Po chwili sam zabrał głowę.

Odwrócił się i wrócił na kanapę.

Drzwi nadal były uchylone.

Nie zamknęłam ich.

← Wróć do: Etap 4