Trochę inaczej niż wcześniej

West Virginia. Następny poranek.

Do studia dotarłam wcześniej niż zwykle.

Już z daleka zobaczyłam pickup stojący przed wejściem.

Danio był na miejscu pierwszy.

Kiedy wysiadłam, wychylił się zza auta.

— Zoe, chodź na chwilę.

Podeszłam bliżej.

Na pace leżała nowa kanapa.

Zatrzymałam się.

— A to co jest?

Danio spojrzał krótko.

— Nie poznajesz?

— Poznaję. Ale dla kogo to?

— No raczej nie dla mnie.

Spojrzałam jeszcze raz.

— Czyli dla mnie?

— Zoe... możesz przestać z tymi pytaniami i pomóc mi to wnieść?

Kilka minut później kanapa stała już przy ścianie.

Dużo lepiej niż stary mebel, który do tej pory ledwo się trzymał.

Danio cofnął się kawałek.

Spojrzał na ustawienie.

— No dobra... możesz się przymierzyć.

Nie zdążyłam nic odpowiedzieć.

Lekko popchnął mnie w stronę nowej kanapy.

Upadłam na nią z krótkim śmiechem.

— Serio?

— Teraz przynajmniej wygląda to normalnie.

Po chwili wróciłam do układania swoich rzeczy.

Danio przez moment stał jeszcze w środku.

Rozejrzał się po pomieszczeniu.

Potem bez słowa wyszedł.

Myślałam, że po prostu pojechał.

Ale wrócił po niecałej godzinie.

Tym razem na pace leżały nowe drzwi.

Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.

— Ty tak serio dalej z tym jedziesz?

Danio zdjął rękawice z kieszeni.

— Te stare już dawno powinny wylecieć.

Po chwili stare drzwi leżały już obok ściany.

A nowe powoli zaczynały wchodzić na swoje miejsce.

Przez chwilę tylko patrzyłam.

Bo pierwszy raz naprawdę wyglądało to tak, jakby to miejsce przestawało być tylko studiem.

Kiedy wszystko było gotowe, usiedliśmy w końcu na nowej kanapie.

Pierwszy raz bez ruchu.

Danio podał mi butelkę piwa.

— No... teraz można powiedzieć, że coś tu zaczyna wyglądać.

Spojrzałam przed siebie.

Na nowe drzwi.

Na przestawione rzeczy.

Na ciszę w środku.

Pierwszy łyk smakował inaczej niż zwykle.

← Wróć do: Etap 4