Cisza, która już nie jest pusta

West Virginia. Studio.

Studio wyglądało już inaczej niż kilka dni wcześniej.

Kurz zniknął z parapetu.

Kilka kabli leżało równo zwiniętych przy ścianie.

Obok stołu pojawił się niewielki stolik.

Nawet kanapa stała już inaczej niż wcześniej.

Zoe rozejrzała się uważnie.

— Nadal jeszcze coś tu zmieniasz?

Danio poprawiał właśnie przewód biegnący przy ścianie.

— No, jeszcze kilka rzeczy chciałbym poprawić.

— Na przykład co?

Podniósł wzrok.

— Kanapę do spania.

Lekko się uśmiechnął.

Zoe spojrzała na niego uważniej.

— Ty serio tu sypiasz?

— No przecież widziałaś.

— Ale spałeś tutaj bo?

Danio poprawił jeszcze kabel przy stole.

— Bo miałem ochotę na chwilę przymknąć oko.

Zoe pokręciła lekko głową.

— Kurde, czasem ciężko się z Tobą dogadać.

Danio spojrzał spokojnie na wnętrze studia.

— Ja nie jestem tutaj ważny.

— A kto?

— Zgadnij.

Zoe rozejrzała się po pomieszczeniu.

— Studio?

— Nie.

Spojrzała znów na niego.

— To kto?

Danio lekko się uśmiechnął.

— Zgaduj dalej.

Przez chwilę nic nie odpowiedziała.

Potem podeszła do mikrofonu i położyła dłoń na statywie.

W studio znów zrobiło się cicho.

Ale tym razem była to inna cisza.

← Wróć do: Etap 2