Studio wyglądało już inaczej niż kilka dni wcześniej.
Kurz zniknął z parapetu.
Kilka kabli leżało równo zwiniętych przy ścianie.
Obok stołu pojawił się niewielki stolik.
Nawet kanapa stała już inaczej niż wcześniej.
Zoe rozejrzała się uważnie.
— Nadal jeszcze coś tu zmieniasz?
Danio poprawiał właśnie przewód biegnący przy ścianie.
— No, jeszcze kilka rzeczy chciałbym poprawić.
— Na przykład co?
Podniósł wzrok.
— Kanapę do spania.
Lekko się uśmiechnął.
Zoe spojrzała na niego uważniej.
— Ty serio tu sypiasz?
— No przecież widziałaś.
— Ale spałeś tutaj bo?
Danio poprawił jeszcze kabel przy stole.
— Bo miałem ochotę na chwilę przymknąć oko.
Zoe pokręciła lekko głową.
— Kurde, czasem ciężko się z Tobą dogadać.
Danio spojrzał spokojnie na wnętrze studia.
— Ja nie jestem tutaj ważny.
— A kto?
— Zgadnij.
Zoe rozejrzała się po pomieszczeniu.
— Studio?
— Nie.
Spojrzała znów na niego.
— To kto?
Danio lekko się uśmiechnął.
— Zgaduj dalej.
Przez chwilę nic nie odpowiedziała.
Potem podeszła do mikrofonu i położyła dłoń na statywie.
W studio znów zrobiło się cicho.
Ale tym razem była to inna cisza.