Stare miejsce, nowy dźwięk

West Virginia. Kilka dni później.

Kilka dni później garaż stał pusty.

Zoe wyjechała z rodzicami.

Kilka dni poza domem, poza gitarą opartą o ścianę, poza codziennym rytmem wieczorów.

Droga mijała spokojnie.

Rozmowy urywały się i wracały, jak to zwykle podczas rodzinnych wyjazdów.

W tym samym czasie Danio coraz częściej pojawiał się w starym studiu.

Najpierw otworzył wszystkie okna.

Potem wyniósł część niepotrzebnych rzeczy.

Kurz zniknął ze stołu.

Stare kable zostały zwinięte.

Kilka rzeczy przesunął, coś naprawił, coś ustawił od nowa.

Z zewnątrz budynek nadal wyglądał tak samo.

Ale w środku powoli przestawał być martwy.

Pod koniec tygodnia Zoe dostała wiadomość:

— Jak wrócisz, odezwij się.

Odpisała dopiero po powrocie.

Kilka godzin później Danio podjechał autem pod dom.

Kiedy wyszła, opuścił szybę.

— Weź gitarę i mikrofon.

Spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem.

— A gdzie jedziemy?

— Zaraz zobaczysz.

Nie dopytywała więcej.

Przez większość drogi patrzyła przez szybę.

— Co wymyśliłeś?

Danio trzymał wzrok na drodze.

Nic nie odpowiedział.

Kiedy zatrzymali się pod starym budynkiem, Zoe spojrzała najpierw na niego, potem na studio.

Z zewnątrz nic się nie zmieniło.

Dopiero po wejściu do środka zatrzymała się w progu.

Spojrzała wokół.

Kurz zniknął.

Sprzęt był ustawiony.

Przestrzeń wyglądała inaczej.

Lżej.

— O cholerka.

Danio tylko spojrzał na nią krótko.

Nic nie powiedział.

Podszedł do stołu.

Podłączył mikrofon.

Zoe postawiła gitarę obok i po chwili sama zaczęła podłączać kabel.

Kiedy wszystko było gotowe, Danio spojrzał na nią spokojnie.

— Spróbuj teraz tutaj zagrać swój nowy utwór.

Zagrała.

Pierwsze dźwięki zabrzmiały inaczej niż w garażu.

Pełniej.

Po skończeniu przez chwilę oboje milczeli.

Zoe spojrzała na niego.

— I co dalej?

Danio oparł dłonie o blat.

— Nie wiem, co dalej.

— Na razie jest przecież teraz.

— Nie myślałem co dalej.

Zoe skinęła lekko głową.

— Yhym. Ale dasz znać co dalej?

— Pewnie się dowiesz.

Spojrzała na niego uważniej.

— Ale jesteś taki oszczędny w słowach, że boję się, że przegapię ten moment.

Danio lekko się uśmiechnął.

— Zabawne.

← Wróć do: Etap 2