Następnego wieczoru w garażu panował spokój.
Danio siedział na kanapie z kubkiem kawy w dłoni.
Zoe poprawiała gitarę, a notes leżał obok niej na stole.
Spojrzała na kubek.
— Ty tylko kawa i kawa.
Danio spojrzał na nią spokojnie.
— Bo lubię.
Zoe lekko przechyliła głowę.
— Co jeszcze lubisz?
Danio upił łyk.
— Kiedy zaczniesz grać w końcu.
Zoe parsknęła lekko pod nosem.
Usiadła wygodniej i sięgnęła po gitarę.
Przez chwilę patrzyła jeszcze na zapisane słowa.
Potem zaczęła grać.
Pierwsze akordy spokojnie wypełniły garaż.
Tym razem zagrała całość.
Danio słuchał w ciszy.
Nie przerywał.
Kiedy skończyła, odstawił kubek.
— I? — zapytała Zoe.
— Utwór fajnie wyszedł.
Zoe patrzyła dalej.
— Ale?
Danio pokręcił lekko głową.
— Nie ale. Po prostu tu... można zostawić trochę więcej miejsca.
Wskazał dłonią fragment notesu.
— Przed końcówką. Nie śpiesz się tam.
Zoe spojrzała na zapisane słowa.
— Tutaj?
— Tak. Ten fragment sam się obroni.
Zagrała jeszcze raz.
Tym razem wolniej.
Po skończeniu spojrzała na niego pytająco.
Danio skinął lekko głową.
— Lepiej oddycha.
Zoe przez chwilę milczała.
Potem lekko się uśmiechnęła.
— Czyli jednak słuchasz uważnie.
— A jak myślisz?
Zoe spojrzała na niego spokojnie.
— Tak naprawdę to nie wiem, co mam myśleć.
Danio odwrócił wzrok, sięgnął po kubek i upił łyk kawy.