Pierwsze zagranie

West Virginia. Garaż. Następny wieczór.

Następnego wieczoru w garażu panował spokój.

Danio siedział na kanapie z kubkiem kawy w dłoni.

Zoe poprawiała gitarę, a notes leżał obok niej na stole.

Spojrzała na kubek.

— Ty tylko kawa i kawa.

Danio spojrzał na nią spokojnie.

— Bo lubię.

Zoe lekko przechyliła głowę.

— Co jeszcze lubisz?

Danio upił łyk.

— Kiedy zaczniesz grać w końcu.

Zoe parsknęła lekko pod nosem.

Usiadła wygodniej i sięgnęła po gitarę.

Przez chwilę patrzyła jeszcze na zapisane słowa.

Potem zaczęła grać.

Pierwsze akordy spokojnie wypełniły garaż.

Tym razem zagrała całość.

Danio słuchał w ciszy.

Nie przerywał.

Kiedy skończyła, odstawił kubek.

— I? — zapytała Zoe.

— Utwór fajnie wyszedł.

Zoe patrzyła dalej.

— Ale?

Danio pokręcił lekko głową.

— Nie ale. Po prostu tu... można zostawić trochę więcej miejsca.

Wskazał dłonią fragment notesu.

— Przed końcówką. Nie śpiesz się tam.

Zoe spojrzała na zapisane słowa.

— Tutaj?

— Tak. Ten fragment sam się obroni.

Zagrała jeszcze raz.

Tym razem wolniej.

Po skończeniu spojrzała na niego pytająco.

Danio skinął lekko głową.

— Lepiej oddycha.

Zoe przez chwilę milczała.

Potem lekko się uśmiechnęła.

— Czyli jednak słuchasz uważnie.

— A jak myślisz?

Zoe spojrzała na niego spokojnie.

— Tak naprawdę to nie wiem, co mam myśleć.

Danio odwrócił wzrok, sięgnął po kubek i upił łyk kawy.

← Wróć do: Etap 2