Danio oddał jej gitarę bez słowa.
Zoe poprawiła chwyt.
Najpierw wróciła do tych kilku akordów, które przed chwilą usłyszała.
Nie kopiowała ich dokładnie.
Szukała własnego wejścia.
Pierwszy dźwięk był ostrożny.
Drugi już pewniejszy.
Po chwili dorzuciła krótki motyw wyżej, jakby chciała sprawdzić, czy melodia sama pójdzie dalej.
Danio stał obok.
Patrzył coraz uważniej.
Bez ruchu.
Bez poprawiania.
Przez ułamek sekundy coś wróciło.
Nie całe wspomnienie.
Tylko obraz: stary stół, kartka, gitara oparta o krzesło, cisza przed pierwszym zapisanym zdaniem.
Zoe trzymała w ustach długopis, jakby nawet tego nie zauważała.
Grała dalej.
Danio podszedł bliżej.
Delikatnie wyjął długopis z jej ust.
Sięgnął po kartkę.
Dopisał kilka słów.
Krótko.
Bez poprawiania.
Zoe zatrzymała rękę.
Spojrzała na kartkę.
Potem na niego.
— O kurcze.
Danio uniósł wzrok.
— Co o kurcze?
Zoe jeszcze przez chwilę patrzyła.
— Danio ze zdjęcia.
Przez moment nic nie odpowiedział.