Kurz i gitara

West Virginia. To samo studio. Chwilę później.

Zoe jeszcze przez chwilę trzymała zdjęcie w dłoni.

Potem ostrożnie odłożyła je na stół.

Jej wzrok znów zatrzymał się na futerale.

Na jego powierzchni leżała cienka warstwa kurzu, przecięta tylko miejscem, gdzie wcześniej przesunęła palcami.

Przykucnęła.

Tym razem nie pytała.

Otworzyła zatrzaski.

Metal wydał krótki, suchy dźwięk.

Wieko uniosło się powoli.

W środku leżała gitara.

Drewno było lekko przygaszone, struny stare, a przy krawędzi pudła osiadł kurz, jakby czas zdążył usiąść tu na dobre.

Zoe wzięła instrument ostrożnie.

Kurz lekko uniósł się w powietrzu.

Usiadła na brzegu starego krzesła.

Przeciągnęła palcami po strunach.

Pierwszy dźwięk był suchy.

Drugi zabrzmiał pełniej.

Potem złapała prosty chwyt.

Krótki fragment „Impulsu”.

Danio odwrócił głowę.

Patrzył spokojnie.

Nie przerywał.

Zoe zatrzymała rękę.

— Dawno nikt jej nie stroił.

Danio podszedł bliżej.

Przez chwilę patrzył na gitarę, jakby widział ją pierwszy raz od bardzo dawna.

— Dawno nikt jej nie dotykał.

Zoe jeszcze raz lekko uderzyła w struny.

Dźwięk był nierówny, ale żywy.

— Nadal działa.

Danio lekko skinął głową.

— Nie wszystko, co długo milczy, przestaje działać.

← Wróć do: Etap 2